Bajka terapeutyczna o lustrze

Bajka terapeutyczna o lustrze

  • Post Author:
  • Post Category:Blog

Bajka terapeutyczna o lustrze

Mieszkał w niewielkim, skromnie urządzonym mieszkaniu. Mimo dobrych zarobków nie miał zbyt wielu rzeczy, bo jak twierdził, niewiele mu potrzeba.

Próżno było szukać telewizora, ekspresu do kawy czy nawet stołu z krzesłami. Były to dla niego zbędne luksusy. Za najbardziej niepotrzebne uważał jednak lustra. Nie miał w domu ani jednego, nawet najmniejszego. Ich brak był świadomą decyzją. Jeszcze będąc dzieckiem budziły w nim dziwny niepokój.

Miał dobrą pracę, jednak nie do końca czuł, że może się w niej realizować. Dlatego po jej zakończeniu pracował jako wolontariusz. Opiekował się starszymi osobami i od kilku lat miał swoich stałych podopiecznych. Robił im zakupy, przygotowywał posiłki i słuchał ich historii.

Sam do końca nie wiedział, czy to lubi. Nie zastanawiał się nad tym. Już jako dziecko dokarmiał ptaki, dźwigał starszym paniom siatki pełne zakupów czy przyprowadzał do domu bezpańskie psy i koty. Tak po prostu było, i z perspektywy czasu można powiedzieć, że pomaganie stało się sensem jego życia.

I tak upływały kolejne lata. Nasz bohater w dalszym ciągu dzielnie wykonywał swoją pracę i na koniec dnia wracał do domu. Bez urlopu i dnia wolnego. Uważał, że podobnie jak z wyposażeniem mieszkania, był to zbędny luksus.

Ten dzień miał być jak każdy inny. Po pracy zrobił zakupy i poszedł do swojej ulubionej podopiecznej. Kiedy ją zobaczył wiedział, że coś jest nie tak. Wyglądała na bardzo zmęczoną. Leżała w łóżku i ciężko oddychała. Wiedział, że ma ponad 90 lat, że ma prawo, ale i tak nie był na to przygotowany.

Tego wieczoru długo ze sobą rozmawiali. Kiedy wychodził dostał na pożegnanie prezent. Niewielkich rozmiarów starannie zawinięte w złoty papier ozdobny pudełko. Delikatnie pocałował ją w rękę i ruszył w kierunku drzwi.

Po powrocie do domu nie poszedł spać. Usiadł na balkonie i przyglądał się złotemu pakunkowi. Zaczął delikatnie zdejmować ozdoby papier i zobaczył ręcznie zdobioną drewnianą szkatułkę. Kiedy ją otworzył poczuł uderzenie gorąca. Zobaczył przed sobą lusterko z misternie rzeźbioną metalową rączką. Przez chwilę siedział w bezruchu. Kiedy wziął je do ręki, poczuł jak mocniej bije mu serce. Pierwszy raz od wielu lat zobaczył swoje odbicie.

Widok ten był dla niego przejmujący. Zobaczył zmęczoną i poszarzałą twarz. W oczach nie dostrzegł blasku czy nawet obojętności, ale przeszywający smutek. “To jestem ja. Jak do tego doszło?” Współczuł sobie. Początkowo chciał z tym walczyć, opierał się, ale po chwili po prostu zaczął płakać.

Nie wiedział ile to trwało. Był zmęczony, ale na koniec poczuł ulgę. Poczuł, że coś się w nim zmieniło…

Bajka terapeutyczna o lustrze

Strona główna

Instagram @danielwichiciel