Bajka terapeutyczna Wędrowiec

Bajka terapeutyczna Wędrowiec

  • Post Author:
  • Post Category:Blog

Bajka terapeutyczna Wędrowiec

Pewnego jesiennego dnia, po wielu tygodniach podróży, Wędrowiec wracał do swego rodzinnego domu. Delektował się pięknym, ciepłym dniem. Liście zaczęły zmieniać barwę, ukazując pełną paletę kolorów kontrastującą z błękitem nieba.

Dookoła panował spokój.

Wiedział, że jest coraz bliżej swojego celu. Idąc spokojnie, napełniony szczęściem na myśl o spotkaniu z rodziną, zobaczył na swojej drodze wygrzewającego się w słońcu węża. Na jego widok poczuł ogarniający go lęk. Nie pamiętał, co to za wąż, ale wiedział, że był to najbardziej jadowity wąż na świecie. Jeden nieroztropny ruch mógł skończyć się śmiercią.

Rozglądając się dookoła, szukając pomocy zobaczył swego ojca. Przechadzał się spokojnie, jakby nie dostrzegał czającego się na drodze niebezpieczeństwa. Ujrzawszy swego syna wyszedł mu na powitanie. Spokojnie minął niebezpiecznego gada, zupełnie jakby go nie widział. Wędrowiec zupełnie tego nie rozumiał. Jak można być tak spokojnym?
– Chodź do domu synu
– Ale tato, tam jest wąż!

Ojciec ponownie spokojnie minął węża. Wędrowiec, pełen lęku, zaczął powoli przechodzić obok niego. Wiedział, że jeden gwałtowny ruch i umrze. Nagle poczuł silny ból. Stało się najgorsze. Ujrzał na swym przedramieniu dwa śmiertelne ślady.
– Tato! Tato! Pomóż mi! Potrzebuję antidotum!
– Dobrze Synu. Ale najpierw muszę coś zjeść. Jestem bardzo głodny.

Jak można być tak spokojnym? Czy on nie widzi, że ja umieram? Trzeba podać lekarstwo w ciągu godziny! Wędrowiec był wściekły. Jak można być tak obojętnym na moje cierpienie? Myślał.

Ojciec spokojnie się posilił i był gotowy do wyjścia.

W szpitalu Wędrowiec oczekiwał na lekarstwo. Wiedział, że nie zostało mu wiele czasu. Był wściekły na obojętność osób dookoła. Przerażony odliczał minuty.
5, 4, 3… To już koniec.

I nic się nie stało. Po kolejnej godzinie przyszła pielęgniarka. Była bardzo spokojna, bez pośpiechu odmierzała dawkę i podała ją pacjentowi.
Wędrowiec spokojnie wrócił do domu.

Refleksja…

W naszym życiu, bardzo często spotykamy sytuacje, które wydają nam się nie do przejścia. Budzą w nas lęk. Wpadając w popłoch zaczynamy instynktownie szukać pomocy u innych osób, w używkach, czy rzucając się w wir pracy. Szukamy antidotum. Stajemy się bezbronnymi dziećmi szukającymi ukojenia w ramionach rodzica.

Zapominamy, że lęk, tak jak wszystko, ma swój początek i koniec. Nie trwa wiecznie. Nie musimy od razu podejmować decyzji, natychmiast rozładowywać niechcianych uczuć. Możemy odczekać. Zazwyczaj nie są to sprawy życia i śmierci.

Zachowując spokój i łapiąc dystans możemy spojrzeć na nasze trudności z innej perspektywy. Możemy uwolnić się z pułapki lęku i zacząć widzieć oczami osoby dorosłej.

Bajka terapeutyczna Wędrowiec

Strona główna

Instagram @danielwichiciel